wtorek, 8 maja 2018

Bedlington terrier?! Dlaczego?!

Owieczka o sercu lwa. Na pierwszy rzut oka potulny baranek, naprawdę - terrier pełną gębą. Być może będzie to rekordowo długa notka na tym blogu, proszę przygotować napoje i usiąść wygodnie. O tym, skąd u mnie pomysł na takiego cudaka i co razem robimy - poniżej :)


Zdjęcie użytkownika Wild Dogz.
Logan, 9 miesięcy

sobota, 24 lutego 2018

Psiarzu! Nie jesteś w lesie sam!

Skłamałabym, twierdząc, że mało rzeczy mnie wkuwyprowadza z równowagi w psiarskim świecie, ale jest coś, co sprawia, że bucha mi para z uszu i lepiej uciekać. Jeżeli puszczasz w lesie psa i nie jesteś w stanie go kontrolować w każdej sytuacji - ta notka jest dla Ciebie. A jak nie puszczasz, albo kontrolujesz to i tak przeczytaj, skoro już tu wlazłeś, indżoj. 

piątek, 9 lutego 2018

Obowiązkowa kastracja psów? Nie, dziękuję.

Każdy pies niehodowlany powinien zostać wykastrowany dla jego własnego dobra.”

„Nie możemy sobie pozwolić, żeby w kraju o tak dużym poziomie psiej bezdomności chodziły po ulicach płodne psy i suki.”

„Uważam, że kastracja powinna być obowiązkowa dla wszystkich psów i suk, a hodowle ograniczone do minimum.”

„Na hormonalny amok nie pomoże żadne szkolenie!”.

Każda niekastrowana suka prędzej czy później zapadnie na ropomacicze, raka listwy mlecznej, a na dodatek będzie się męczyć z ciążami urojonymi. W przypadku psa – kastracja zmniejsza ryzyko raka jąder.”

STOP.

Ludzie. 

Czy Wyście już całkiem na głowy upadli?!

środa, 31 stycznia 2018

Czy pani oszalała?! Czyli trzy psy w kawalerce, w tym jeden mały terror.

WINCYJ TYCH PSÓW NIE BYŁO?! - sapie na klatce schodowej sąsiadka z dołu, która w wolnych chwilach wystawia na klatkę schodową worki ze śmieciami na pół dnia. Albo dzień. Albo dwa. Chyba powinnam sobie pożyczyć jeszcze ze dwa burki i... Ale o czym ja chciałam - ach, jak nam się żyje. Zasadniczo - dobrze. Zapraszam do poczytania o szczegółach :)

A kto to był taki maleńki?!

poniedziałek, 30 października 2017

Nie kupuj – adoptuj, czyli w oparach iluzji.


Większość pewnie wie, że powiększyła nam się rodzina. W chwili obecnej na pokładzie oprócz Zu i Raven gości Logan czyli młodziutki bedlington terrier. Jest to bardzo świadomy, przemyślany wybór w konkretnym celu, ale o tym może przy innej okazji... 

Proszę nie regulować odbiorników - TAK, Zuzanka śpi przy szczeniaku.

czwartek, 13 lipca 2017

wtorek, 11 lipca 2017

Zły pies, zła pani, złe dzieci, wszyscy źli, czyli ratunku, mój pies ma problem.

Mój też. Ba, żeby to jeden! Co więcej, psów jest dwie sztuki, a problemów - cała masa. Niemniej jednak, istotne jest, jak te problemy postrzegamy i co z nimi robimy. Jeśli w ogóle coś robimy, zamiast miauczeć, że, olaboga, mój pies ma TAKIE problemy...
Sponsor memów do dzisiejszej notki: www.facebook.com/thingsdoghandlerssay

sobota, 28 stycznia 2017

Odchudzanie grubeła, czyli ratunku, mój pies jest za gruby!

Długo nie dopuszczałam do siebie myśli, że pies Zuz jest za tłusty. A, bo ona "tak ma", jest "grubej kości" (hehe), wet nie zezwolił na szaleństwa ze względu na jej problemy zdrowotne, jest lato/zima/plucha, więc nie ma warunków na długie spacery... Dodatkowo, sprawy nie ułatwia futro jak u niedźwiedzia grizzly ani tendencja do tycia po kastracji, jak również wilczy apetyt. 


Aż w końcu palnęłam się w łeb i uznałam, że koniec. KONIEC. Pies ma jakieś 10 lat. Młodszy nie będzie. Nie wygrał zdrowia na loterii. Czas się wziąć do roboty i przestać się oszukiwać.

Zu, maj 2016r., już w trakcie zrzucania smalcu

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Cebula w lesie i coming out.

Sądziłam naiwnie, że o psach w lesie napisano już wszystko. Są dwa obozy, jedni puszczają, bo "piesek się musi wybiegać", mając w dupie całą resztę przyrody ożywionej, inni nie puszczają - czy to z powodu obowiązującego prawa, czy z powodu obecności zwierzyny i poszanowania dla ostoi tejże, czy z powodu problemów ze 100% przywołaniem psa, czy z powodu strachu przed panami w kapeluszach...  

sobota, 7 stycznia 2017

O tym, jak psa teleportowało.

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie - a jakże - pomiot szatana zwany Raven. 

Pomiot, biedna Baśka i Zu, która gdyby mogła, wzruszyłaby ramionami, że dzień jak co dzień.


Dziwnym trafem to właśnie jej przydarzyło się po raz kolejny coś dziwnego, mianowicie - ani chybi wciągnęła ją czarna dziura i wypluła w zupełnie innym miejscu... Ale do rzeczy.

wtorek, 27 grudnia 2016

Reksio

Zasadniczo Reksio chyba miał być JRT, a jest co najwyżej dżak raselem, jednak jest on tak mądry, że nie potrzebuje smyczy. Znaczy tak zakładam, bo nigdy go na smyczy nie widziałam. Główną rozrywką w życiu Reksia jest wkur... tenteges, zabawa z innymi pieskami. Reksio chyba niestety nie wie, jak ma na imię, bo nigdy nie widziałam, żeby na nie reagował. Zwykle schemat wygląda podobnie - Reksio widzi pieska, Reksio biegnie do pieska, pańcio albo pańcia woła: Reksiooooooo, na co Reksio nawet uchem nie zastrzyże no i wiadomo... 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Wieś, psy i konie, czyli sylwester po lubelsku


Ach, co to był za weekend! Choć wróciliśmy do domu już wczoraj, nadal mam problemy z powrotem do szarej rzeczywistości. Założenia na "okres bombowy" były proste - wyjechać gdzieś, gdzie będzie spokój. Gdziekolwiek. Bez jakichś udziwnień, zbędnych luksusów, wymyślnych rozrywek. Poszukiwania odpowiedniego miejsca rozpoczęłam już jakiś czas temu, gdy nagle nadeszła propozycja na spędzenie tego okresu u zaprzyjaźnionej hodowczyni i jej rodziny. Co z tego wynikło? Poczytajcie :) 

środa, 18 listopada 2015

"Czy pani oszalała?!" czyli dlaczego moje psy jedzą mięso i kości.

Pytanie tytułowe zadał mi pewien młody i ponoć świadomy lekarz weterynarii, po czym rozpoczęła się przepełniona emocjami tyrada, jak to mogę dawać psu sercowemu (to Zuzanka) cokolwiek innego, niż Royal Canin Cardio-coś-tam, że zabiję psa, że to jest niedopuszczalne, żeby tak karmić, pies mi skończy na stole z podziurawionymi jelitami i tak dalej.

Było to jakieś 5 lat temu, i, cholera, pies nadal żyje i ma się całkiem nieźle, jeśli wziąć pod uwagę jego różne dolegliwości zdrowotne.

Często ktoś pyta mnie o to, jak wygląda ten cały BARF i o co chodzi, dlatego postanowiłam stworzyć notkę, w której wyjaśnię, jak odżywiam swoje psy. 

czwartek, 22 października 2015

Pas trekkingowy i sledy od WzR Dog Equipment - recenzja!

Co tu tak cicho, spytacie - odpowiem - nowa praca, nowe obowiązki, maksymalne ograniczenie czasu wolnego. Wstawanie o 5 rano (!!!) jest wyzwaniem nie tylko dla mnie (jestem raczej sową niż skowronkiem) - Zu przez pierwszy tydzień nie mogła pojąć, dlaczego budzimy się w środku nocy i po wyrzuceniu jej z łóżka na spacer - siedziała na dywanie albo na schodach, próbując nadal spać. Raven natomiast przychodzi do mnie, gdy kładę się spać, domaga się wpuszczenia pod kołdrę, zasypia ze mną, po czym idzie do klatki i przychodzi nad ranem, gdy tylko wydaje jej się, że już nie śpię - panna niedotykalska chyba odkrywa w sobie nowe pokłady kompetencji społecznych :P

Dzisiaj mam dla Was notkę z recenzją sprzętu, który zamówiłam do dogtrekkingów wszelakich, ciągnięcia roweru, a także - planowo - do biegania, do którego zamierzam wrócić, gdy tylko pozwoli mi na to stan zdrowia.

sobota, 26 września 2015

Bieszczady z psem - czyli gdzie byliśmy, jak nas nie było - część druga.

W ten okropny, deszczowy dzień, gdy Zu próbuje chodzić na spacer POD Raven a Raven mówi jej, żeby bujała torby, odpalam zdjęcia z tegorocznego mini-urlopu i wracam myślami do górskiego wypadu z piesełami. Zapraszam zatem do poczytania o tym, czy warto w ogóle wybrać się z psami w okolice mało psom przyjazne (zakaz poruszania się po terenie BPN) i jak to wygląda w praktyce. 

Solina, Polańczyk


Last night I dreamt of San Pedro...

sobota, 22 sierpnia 2015

Gdzie byliśmy, jak nas nie było - część pierwsza

Ostatnie kilka dni spędziliśmy bardzo aktywnie - zaczęliśmy od okolic Lublina, a skończyliśmy w Bieszczadach. Ravenowe łapy się szczęśliwie zagoiły, więc nie było przeszkód, aby wypełnić urlop różnorodnymi wydarzeniami i wycieczkami. Jeśli jesteście ciekawi, gdzie byliśmy, jakie wydarzenie związane z psami odbyło się po raz pierwszy w Lublinie i czy można w ciekawy sposób spędzić czas z psami w górach, w których jest zakaz wejścia z czworonogiem na większość ścieżek - zapraszam do pierwszego odcinka wakacyjnych przygód zuzankowo-rejwenkowych ;) 

Raven w drodze na Wołosań
fot. widelcem przez skarpetę

piątek, 7 sierpnia 2015

Osiedlowe przygody - Funia.

Funię (imię zmienione) spotykamy już od jakiegoś czasu. Pisałam nawet o tym na swoim FB, gdyż sytuacja mijania Funi przedstawia się... nieco nietypowo.
Środek leśnej ścieżki, ja plus czipsy na smyczach i jeden pinczerek luzem, nawet bez obroży, plus pańcia...
- Niuniu! Perełko! STÓJ!

środa, 1 lipca 2015

Pieseł taki szalony, czyli ratunku, mój pies ma ADHD!

Jeśli jesteście ciekawi, jak można sobie poradzić z psim nadpobudliwcem i jak to wygląda(-ło?) u nas - zapraszam. Nie wykluczam, że będzie to najdłuższa notka na tym blogu, także proszę sobie naszykować zawczasu jakąś herbatę czy inny trunek :)

ADHD to zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Zasadniczo używa się tego pojęcia w stosunku do ludzi (głównie w okresie dziecięcym, ale nie tylko), jednak coraz częściej używają go właściciele psów na określenie swoich nieokrzesanych ulubieńców. 

Któż z nas nie zna jakiegoś psa nadpobudliwego? Statystyczny pies z ADHD* mógłby biegać przez pięć godzin dziennie (codziennie!), przy powitaniu przypomina raczej włochatą piłeczkę ping-pongową niż psa, piszczy, jęczy, jojczy i skwierczy przy każdej możliwej okazji, rozrywa reklamówki z zakupami i przyczynia się do depresji pani domu, z iście mistrzowską precyzją drąc każde świeżo założone rajstopy, dostaje szału widząc innego psa i przyciąga swojego pana jak kotwicę do napotkanego kompana, wścieka się z innymi psami na każdym spacerze i zajeżdża 98% z nich, wykazuje średnią/wysoką skłonność do destrukcji gospodarstwa domowego, obgryzł już wszystkie meble w chałupie (ale właściciel nie kupuje nowych, bo nie widzi sensu), goni swój ogon, łapie muchy, biega za światełkami, aportuje piłkę lub patyk 148 razy dziennie (codziennie!) i jeszcze mu mało, biega, pływa, skacze, tańczy, recytuje, drze jadaczkę, bo ktoś idzie/nie idzie, przebiega kot, przelatuje ptaszek, wykazuje się skupieniem maksymalnie trzysekundowym, sam z siebie nie śpi w ciągu dnia, ewentualnie ucinając sobie czujne drzemki, wszystko robi w biegu, łącznie z jedzeniem i załatwianiem potrzeb fizjologicznych, ogólnie rzecz ujmując zdaje nam się, że ciągle jest w biegu, a nawet jak śpi, to biegnie, warczy, sapie, chrumka i rzuca się przez sen, jak biega, to odbija się od ścian i sufitu a jego szczekanie budzi umarłych, kopie doły, w których zmieściłaby się cała jego ludzka rodzina, nie panuje nad zaciskaniem szczęk i zaciska je namiętnie na różnych obiektach (z ludzkimi kończynami włącznie), wspominałam o bieganiu? 

wtorek, 26 maja 2015

A co z Zuzanką?!

Nie została przerobiona na smalec. Ani na kluski. Ani kisiel i ciastka. Dodałabym nawet zdjęcie z dzisiejszą gazetą, ale niestety Zu ogłosiła maj Miesiącem Niewychodzenia Spod Koca, z powodu przepięknej aury, burz, niskiej temperatury itd. 



Niemal dwa tygodnie temu Zu postanowiła uciec z domu.

wtorek, 19 maja 2015

II Lubelski Dogtrekking, czyli o włos od podium...

W ostatnią sobotę miałyśmy przyjemność uczestniczyć z dzikim koniem a.k.a. Raven w drugiej edycji Lubelskiego Dogtrekkingu. Wielkie dzięki dla Adasia i Dorotki za transport - po piątkowych przeprawach pociągowych ucieszyłam się jak nie wiem, że mogę się z kimś zabrać samochodem! A także dla Kasi, która jak zawsze była w gotowości nam uratować tyłek, gdyby była taka potrzeba - dziękujemy!

Mimo straszących prognoz, pogoda była piękna, trasa bardzo urokliwa a towarzystwo super - szliśmy z Adą i Kermitem a także z Agatą i Alexem.
Tak, tam z przodu to my! 
/fot. Adriana Jaworska/


Na początku był chaos... 


/fot. Sławek Mazur/